BŁĘDY FINANSOWE POLAKÓW (3/5)

shock-fb

Dla tych, którzy nie czytali poprzednich części – przypomnienie. „Newsweek” nr 10 z ósmego marca 2009 roku pisze o ofiarach Franka Sz. Polacy uczą się ekonomii tracąc majątek swojego życia, oszukani przez wszystkich. Ten reportaż to nie tylko symboliczny zapis zachowań i decyzji finansowych, ale też idealny podręcznik typu index inversum – elementarz błędów finansowych, których nie powinno się popełniać. Dziś kolejne błędy w decyzjach inwestycyjnych.

Błąd Nr 4 Brak planu B i długoterminowej perspektywy

„Gdybyśmy nadal trzymali pieniądze w funduszach, nie mielibyśmy nic… Islandia zbankrutowała. Ludzie, którzy trzymali pieniądze na lokatach bankowych, stracili wszystkie oszczędności. Nie mieści mi się to w głowie.”

Najprawdziwsze jest tu ostatnie zdanie. Strata w funduszach jest tylko wtedy, gdy się ją realizuje. To tak jak strata i papierowe zyski w księgowości. Jeżeli kupiłem 1000 jednostek uczestnictwa po 10 zł, to mam 10 000 zł w jednostkach.

Jeżeli wartość spada do 1 zł, to mam 1000 zł w jednostkach, ale nadal 1000 jednostek. A to oznacza, że jak znowu pójdą w górę – co jest w czasie oczywiste – to zarobię i odrobię straty. Aby odrobić je najszybciej, powinienem stosować efekt uśrednienia. W momencie gdy jednostki są po 1 zł, dokupić za np. 500 zł jeszcze 500 jednostek. Jeżeli teraz jednostki wzrosną do 7 zł, to mam 1500 x 7 = 10 500 zł, czyli odzyskałem kapitał. Gdybym kupił 1000 dodatkowych, miałbym 2000 x 7 = 14 000 zł przy nakładzie 11 000 zł, a zatem zarobiłbym 3000 zł, mimo że ceny wyjściowe były po 10, a teraz są po 7 zł. Zgadzam się w zupełności z bohaterem reportażu, że nie rozumie, jak można stracić lokatę. Prawda jest niestety taka, że pieniądze w banku można stracić zawsze, a w funduszu nigdy – mówiąc w uproszczeniu.

Od dnia 28 listopada 2008 roku mamy podwyższony limit gwarancji. Pieniądze w banku są chronione w 100% do wysokości 50 000 euro. Reszta w przypadku upadłości wchodzi w masę upadłościową, z której opłacany jest ZUS, Urząd Skarbowy, pensje pracowników, telekomunikacja etc. Właściciel pieniędzy nie otrzymuje zatem nic więcej. Z miliona euro zrobi się legalnie 50 000 euro. W przypadku funduszu inwestycyjnego właścicielem jednostek jest zawsze wpłacający właściciel, a jednostki są w posiadaniu depozytariusza i nigdy nie wchodzą w masę upadłościową TFI.

Błąd Nr 5 Za moje decyzje odpowiedzialność ponoszą inni

„Straciliśmy ponad połowę dorobku życia i mamy do spłacenia 30 lat kredytu. Taki jest bilans inżynierii finansowej”.

Smutna i straszna wiadomość dla wszystkich – 16 lutego 2009 w Warszawie policja odkryła makabryczny mord. Student zamordował i poćwiartował kobietę. Takie oto są skutki studiowania. Choć brzmi to ponuro – jeden i drugi wniosek jest tak samo logiczny i fałszywy. W logice w przypadku implikacji fałszywe wnioski są tylko wtedy, kiedy z prawdziwych przesłanek dochodzi się do fałszywych wniosków.

Strata połowy dorobku życia jest faktem tak jak morderstwo, ale z tego dla normalnego zdroworozsądkowego człowieka nie płynie wniosek, że winna jest inżyniera finansowa lub studiowanie. Dla każdego terapeuty, trenera, doradcy czy konsultanta płynie tu inny wniosek. Osoba, która się tak wypowiada – uważa, że nie ponosi odpowiedzialności za swoje decyzje i chętnie zrzuca ją na innych. Gdy wyniki i efekty decyzji są pozytywne – zapomina o sprawie. Ale gdy są negatywne – ma pretensje. Oczywiście do innych – nie do siebie!

Błąd Nr 6 Kompetencje versus relacje, czyli mój szwagier przy wódce zna się na wszystkim…

„Wczoraj na rodzinnym grillu Marysia, kuzynka mojej żony, przyprowadziła swojego Kamila…. Wcielenie sukcesu, przed trzydziestką, doradca finansowy.”

Nie zamierzam tu bronić ani ganić doradcy Kamila, ale nasuwa mi się kilka uwag. Podejrzewam, że był to raczej agent ubezpieczeniowy niż doradca finansowy. Agent sprzedaje swój produkt. Doradca finansowy robi plan finansowy, który pokazuje zawsze kilka wariantów, i ewentualnie sprzedaje to, co wynika z planu. Gdyby reportażowa Ania usłyszała, że należy jej amputować nogę lub usunąć nerkę, pewnie rodzina podjęłaby słuszną decyzję skonsultowania z innym specjalistą i zapewne szukałaby według kryteriów kompetencji, a nie „szwagierskich”. Chłopak kuzynki to niewątpliwie ważna relacja rodzinna, ale może niekoniecznie wskazująca na kompetencje w przypadku powierzenia dorobku życia – jak twierdzili bohaterowie reportażu. Ja, chociaż jestem doradcą finansowym i trenerem finansowym – osobiście znam kilku hydraulików, którzy przy piwie chętnie rozmawiają o pieniądzach. Są o wiele tańsi ode mnie.

Chłopcy za parę butelek opowiedzą wszystko, co wiedzą o finansach. Brzmi to może brutalnie – ale w przypadku dorobku życia powinny być brane pod uwagę kompetencje – a nie relacje rodzinne. Nie rodzina chroni i pomnaża kapitał, lecz wiedza i umiejętności właściciela oraz jego doradcy.

Ta prawda jest szczególnie trudna do akceptacji. Oczywiście można wnioskować na podstawie reguły zaufania – że można powierzyć się w ręce specjalisty i nie mieć już problemu. Ale brutalna rzeczywistość jest inna. Doradca tak odpowiada za efekt finansowy inwestycji, jak adwokat za wygrany proces! Klient ma poznać różne możliwości i ryzyko z nimi związane, ale decyzję podejmuje sam i nie może zasłaniać się doradcą finansowym i jego inżynierią. Doradca pracuje przede wszystkim z wyobraźnią finansową klienta. Ale co ma zrobić, jeżeli klientowi jej brak? Odpowiesz sobie zapewne sam Czytelniku.

dr Andrzej Fesnak, EFC

(Tekst ukazał się w Gazecie Ubezpieczeniowej, www.gu.com.pl)

Oryginalny materiał znajduje się na stronie http://the5oclockclub.co.uk/pl/bledy-finansowe-polakow-35/

JEŚLI SIĘ NIE ROZWIJAMY – UMIERAMY. ROZMOWA Z BODO SCHÄFEREM

Bodo-Schaefer_neu

Rozmowa z Bodo Schäferem o edukacji finansowej, rozwoju osobistym i roli mentora

Andrzej Fesnak: – Bodo Schäfer to nazwisko znane na całym świecie, marka sama w sobie. Jesteś podziwiany przez miliony ludzi. I zapewne wszyscy zadają Ci to samo pytanie, które słyszałeś już tysiące razy: Czy rzeczywiście każdy może – tak jak Bodo Schäfer – zostać milionerem?

Bodo Schäfer: – Rzeczywiście słyszałem to pytanie w każdym zakątku świata, w którym byłem. Najśmieszniejsze są tu 2 rzeczy.

Pierwsza to taka, że wszyscy zawsze się powołują na wyjątkową sytuację w swoim własnym kraju. Ekonomia jest inna, społeczeństwo jest specyficzne, właśnie jest kryzys albo zastój w gospodarce. Zawsze jest jakaś zewnętrzna okoliczność utrudniająca działanie. I każdy uważa, że właśnie z tego powodu jest w wyjątkowej sytuacji. A druga śmieszna rzecz jest taka, że to, czy będzie ktoś milionerem czy nie – zależy tylko i wyłącznie od niego. Od tego, jakich dokonuje wyborów, jakie podejmuje decyzje, czyli generalnie od tego, co w swoim życiu robi.
Tak też to opisuję w mojej książce.

W dzisiejszych czasach trudno jest znaleźć autorytet. Szczególnie my Polacy nie lubimy żadnych albo przeciwstawiamy jedne drugim. Z jakiego powodu mentor ma być ważny? Co szczególnego jest w tej relacji pomiędzy mentorem a uczniem w czasach, kiedy „wszyscy wiedzą lepiej”?

Wszystko możesz zrobić sam. Tylko trwa to dłużej. Siedzisz w łódce i możesz sam wiosłować. Mentor jest jak motor, ułatwia i przyśpiesza. Dlaczego student potrzebuje promotora, aby napisać pracę? Promotor ma więcej doświadczenia i wie, o co chodzi. Potrafi to wytłumaczyć i uzasadnić. W finansach osobistych wcale nie jest inaczej. Mentorem jest ktoś, kto ma doświadczenie. Te same problemy przerobił i rozwiązał o wiele wcześniej. Walczył ze swoimi emocjami, był w różnych sytuacjach i rozwiązywał problemy finansowe. Przeszedł określoną drogę rozwoju. Dlatego mentor może poprowadzić bezpiecznie do celu, ustrzec przed błędami. Mój mentor w trakcie pierwszego spotkania zadał mi pytania, które mnie poruszyły, otworzyły oczy i zmieniły moje myślenie. Przez 10 lat świadomego życia nie wpadłem na takie pytania, na które on zużył zaledwie 5 minut. Widzisz różnicę w czasie? To właśnie potrafi zrobić mentor w rozwoju osobistym.

Jaką rolę odgrywa edukacja finansowa? Czy nie jest przypadkiem zbyteczna? Bogatym można zostać przecież po wygraniu w lotto albo po uzyskaniu spadku. Czy edukacja finansowa to rzeczywiście warunek do zdobycia zamożności?

Masz rację, że pieniądze można zdobyć na różne sposoby. Nawet przez przypadek. Ale czy to oznacza, że uda się je zatrzymać? Większość tych, którzy zdobyli je tak łatwo, nie podołała sztuce zarządzania pieniędzmi. Są dziesiątki przykładów osób, które łatwo zdobyły majątek i szybko swoje wygrane albo spadki straciły. Po prostu nie mieli wiedzy i umiejętności, jak się tymi pieniędzmi posługiwać. Edukacja finansowa należy do składowych rozwoju osobistego. Jeżeli się nie rozwijamy – umieramy. Kiedy pojawia się problem – zawsze zadaję sobie pytanie: co jest większe, problem czy Bodo? Nie ma zbyt dużych problemów do rozwiązania. Są tylko za małe osobowości, aby się z tym problemem zmierzyć.

Jeśli osobowość jest za mała – problem jest nierozwiązany. Umiera jakaś możliwość, jakaś część nas samych. Jeśli mamy odpowiednie kompetencje, wzrasta pole wyboru i możliwości.

Na czym polega problem, że tylko niektórzy zostają milionerami. Co ludzie robią, a czego nie powinni, i czego nie robią, a robić powinni, aby być milionerami?

Problem jest dokładnie taki, jak go opisałeś. Jeśli nie robią tego, co prowadzi do bycia milionerem – to nim nie zostaną. A jeżeli jeszcze robią to wszystko, co im w tym przeszkadza – to sami sobie utrudniają tę szansę. W książce wyraźnie to opisałem. Droga jest prosta.

Należy zawsze oszczędzać jakąś część własnych pieniędzy. Z każdego wzrostu (podwyżki, dodatkowych prowizji, nagród etc.) powinni zawsze odkładać połowę. Należy stworzyć osłonę finansową – półroczne dochody, i dopiero wtedy zacząć inwestować. Pilnując tych zasad, mogą zostać milionerami, to tylko kwestia czasu – sami mogą ustalić, czy chcą być milionerem za 10 czy 20 lat. Ja namawiam do tego, aby było to za 7 lat.

Jakie są 3 najważniejsze błędy w budowaniu zamożności?

Można je sprowadzić do jednego. Po prostu ludzie nie budują w ogóle zamożności. Nie robią planów, nie oszczędzają i nie inwestują. Gdy nie siejesz trawy, nie możesz cieszyć się ładnym trawnikiem. Tak samo jest z pieniędzmi. Nie będziesz cieszyć się milionem, jeżeli nie zasiewasz niczego, aby ten milion urósł. Wiele jest przecież analogii w życiu i zarządzaniu finansami osobistymi. Jeżeli nigdy nie ćwiczysz – skąd masz mieć kondycję? Jeśli chcesz przebiec jutro maraton – nie wystarczy, że dziś potruchtasz 5 min. Potrzebujesz wcześniej treningu. Podobnie jest z finansami osobistymi. Jeżeli chcesz być zamożny, chcesz być milionerem w 7 lat – musisz działać w tym kierunku. A to znaczy, że odpowiednio zarządzasz tym, co zarabiasz. Nie dlatego zostajesz milionerem, że dużo zarabiasz, ale dlatego, że dużo zarobionych pieniędzy zatrzymujesz. Jeżeli tego nawyku nie ma, to powstaje bardzo ciekawe zjawisko. To, co nazywamy niezbędnymi wydatkami, w ciągu miesiąca urośnie do aktualnego poziomu zarobków. I nie ma znaczenia, czy są to tysiące czy dziesiątki tysięcy.

Wiele osób myśli, że niezależność finansowa pojawi się sama z siebie. Czy można być niezależnym finansowo bez planowania i pracy nad tym?

To bardzo błędne przekonanie. Podstawą są plany. Przecież nie możesz osiągnąć tego, czego nie chcesz osiągnąć. Aby być niezależnym finansowo, trzeba się napracować. Potrzebny jest plan finansowej osłony, plan finansowego bezpieczeństwa i dopiero wtedy można zacząć budować plan niezależności finansowej. To wymaga czasu, dyscypliny, planowania i wytrwałości. Nie wszyscy tak potrafią.

Jako doradca finansowy powtarzam zawsze: każdy ma prawo tracić własne pieniądze w sposób, który uzna za właściwy, i w tempie, które przyjmie za dogodne. Czyli większości ludzi nie brakuje umiejętności zarabiania. To, czego brakuje, to umiejętność posługiwania się pieniędzmi, czyli umiejętność zatrzymywania ich przy sobie. Jak ważny jest plan zbudowania zamożności i niezależności finansowej?

Myślę, że absolutnie masz rację. Jak już wspominałem wcześniej, istnieje kolejność w działaniach. Pierwszym elementem jest plan osłony finansowej. To półroczne zarobki odłożone w bezpieczny sposób, dostępne w każdej chwili. A zatem gotówka w banku lub obligacje państwowe, które można w każdej chwili łatwo spieniężyć. Kiedy element osłony jest zrealizowany, budujemy plan bezpieczeństwa finansowego. To pieniądze, których nie możesz ruszać. Będą potrzebne do budowania wolności finansowej. Wolność finansową osiągniesz wtedy, gdy możesz opłacać z odsetek raty kredytowe za wszystko to, czego potrzebujesz. Wówczas stać się na wszystko, a ty nie musisz się martwić, jak to sfinansować. Wolność finansowa to przede wszystkim wolność wyboru. Wybierasz to, na co masz ochotę, i zawsze masz sposób finansowania tego – co wybrałeś.

Mentorzy wiedzą, że istnieją tylko dwa rodzaje ludzi, którzy mają problemy z pieniędzmi – ci, co mają pieniądze, i ci, co nie mają pieniędzy. Są tacy, którzy zawsze mieli pieniądze i zbudowali zamożność. Są też tacy, którzy najpierw zaliczyli bankructwo, a później podnieśli się z popiołów – stanęli na nogach, zbudowali fortunę. Których ludzi cenisz bardziej?

Wiesz dobrze, że moja historia była właśnie taka, że zacząłem od bankructwa w wieku 26 lat.
Poza tym byłem bardzo gruby. Dzięki mojemu mentorowi znalazłem inną drogę działania. Ci, którzy potrafią wstać na nowo, podnieść się, odbudować po stracie, zawsze zasługują na ogromny szacunek. To osobowości, które pokazują, że można zrealizować plany. Żaden problem nie jest w stanie ich zniszczyć. Mają silniejszą osobowość niż kłopoty. To cenię w ludziach najbardziej, gdy ich rozwój interpersonalny
pozwala przezwyciężać trudności.

Czego życzysz Czytelnikom „Gazety Ubezpieczeniowej”?*

Firma Invest Success, która mnie tu zaprosiła, ma ważne motto: Your learning Partner. Życzę właśnie tego, aby Czytelnicy uczyli się, rozwijali, kształcili nadal. Nie ma zamożności bez rozwoju interpersonalnego. Życzę, aby czytali dużo książek, powinni czytać 1 tygodniowo. Życzę, aby czytali czasopisma – „Gazetę Ubezpieczeniową”, to branżowe pismo, więc pomoże w zdobywaniu zamożności. Życzę, aby otaczali się mądrymi ludźmi, którzy inspirują i porywają za sobą. Takich ludzi nazywam orłami. Życzę, aby unikali kaczek – tego typu ludzi, którzy zakwaczą ich wyrzutami, zarzutami, usprawiedliwieniami, wymówkami i tysiącem innych problemów. I na koniec życzę, aby działali. Action not perfection. Lepiej działać, popełniać błędy i je korygować niż perfekcyjnie czekać, szlifując w myślach swoje idee.

A co można życzyć milionerowi oprócz zdrowia i szczęścia? Masz wszytko to, o czym większość ludzi może tylko marzyć. Co Cię motywuje? Nie potrzebujesz już zarabiać, nie musisz prowadzić konferencji ani szkolić. Czym motywuje się Międzynarodowa Gwiazda?

Dlaczego grają Rolling Stones i komponują? Przecież też nie muszą. Życie to także dawanie. Brałem wcześniej od innych, teraz chętnie się dzielę. Właśnie pomaganie innym, coaching, wspieranie, mentoring w drodze rozwoju to działania, które lubię. To przynosi mi satysfakcję.

Dziękuję Ci za to, że znowu odwiedziłeś nasz kraj, dziękuję Ci za rozmowę i życzę wytrwałości w finansowym edukowaniu ludzi.

dr Andrzej Fesnak, EFC ®

* Wywiad ukazał się w Gazecie Ubezpieczeniowej www.gu.com.pl 

Oryginalny materiał znajduje się na stronie http://the5oclockclub.co.uk/pl/jesli-sie-nie-rozwijamy-umieramy-rozmowa-z-bodo-schaferem/