BŁĘDY FINANSOWE POLAKÓW (1/5)

puk-5

Nieprzygotowani kompletnie do jakichkolwiek działań na rynku finansowym. Bez żadnej wiedzy i kompetencji, bez planów finansowych, ale chytrzy i pazerni. Chcieliby zysków, nie ponosząc ani odpowiedzialności, ani kosztów zarządzania. Robią wszystkie możliwe błędy i obwiniają cały świat. Tylko oni sami pozostają niewinni, biedni i oszukani…
Czy Polacy mogą wybić się na niezależność finansową?

Rzadko się zdarza, żeby pisząc w jednej gazecie odsyłać do drugiej. Ale życie jest pełne wyjątków i dlatego polecę wszystkim artykuł z innej gazety. Kryzys w życiu finansowym spowodował lawinę artykułów o tym, jak to biedni Polacy tracą, oszukani przez banki i instytucje finansowe. Jednym z takich artykułów zasłynął „Newsweek” nr 10 z 8 marca 2009 roku. Pisze o ofiarach Franka Sz. Polacy uczą się ekonomii, tracąc majątek swojego życia, oszukani przez wszystkich. Ten doskonały reportaż jest symbolicznym zapisem zachowań i decyzji finansowych tysięcy ludzi. Ale kiedy przyjrzymy się mu okiem Doradcy Finansowego, okazuje się idealnym podręcznikiem. Jest to swoisty index inversum – elementarz błędów finansowych, których nie powinno się popełniać. Ograniczmy się do dekalogu najbardziej typowych błędów, cytując odpowiednie fragmenty reportażu Igora Miecika i Agaty Jankowskiej.

Błąd Nr 1 Brak komunikowania w rodzinie

„Okłamuję teściów i rodziców, że wszystko gra. (…) Dzieci też okłamuję. Kłócimy się o wszystko. (…) Między mną i Anką źle. Wzajemnie się obwiniamy”.

Dobrym i szanowanym powszechnie obyczajem polskich rodzin jest traktowanie dzieci oraz innych osób jak „idiotów finansowych” sui generis, a zatem jak osoby niegodne rzetelnej informacji. O sprawach finansowych z dziećmi się nie rozmawia, bo się na tym nie znają, więc po co? Podobnie z własnym partnerem życiowym. Jest człowiek, który zaufał nam i postanowił poświęcić swoje życie dla nas. Dlatego więc na wszelki wypadek, kiedy są problemy finansowe, należy najbliższym okazywać agresję. Kłótnia i okłamywanie, jak wiadomo, są od lat najważniejszymi instrumentami finansowymi zalecanymi przez banki oraz fundusze inwestycyjne do uzdrowienia sytuacji. Oczywiście jest też taki model zachowania, w którym rodzice wspólnie z dziećmi ustalają swoje cele i plany finansowe. Wtedy wszyscy wspólnie kontrolują ich przebieg, wszyscy są świadomi i zdają sobie sprawę, w jakiej są sytuacji. A zatem wspierają się wzajemnie, okazując miłość i szacunek. Takie sesje coachingu finansowego odbywają się co tydzień, kiedy dzieci otrzymują kieszonkowe i omawiają swoje zamierzone wydatki. Rodzina planuje akcje charytatywne i rozmawia o własnych celach finansowych. Oczywiście to jest tylko podręcznikowy model zgniłych kapitalistów, bo typowa polska rodzina lepiej wie, że dzieci jak ryby głosu nie mają, a już tym bardziej w finansach. Dodam tylko, że w zaprzyjaźnionej rodzinie praktykującej takie rozmowy 11-letni Gracjan sam doradził swoim rodzicom rozwiązanie finansowe problemu w trakcie rodzinnej sesji.

Błąd Nr 2 Kiedy mylimy efektywność działania z radością z działania

„Dzień zaczynam moim nowym rytuałem – kawa, wyniki funduszy inwestycyjnych, indeks giełdy, kurs franka i dalej kolumny gospodarcze (…) Wkurza mnie to, ale cóż, jestem teraz inwestorem… Im więcej czytam, tym mniej rozumiem”.

Na ogół cygaro w zębach i duży brzuch nie zrobiły jeszcze z nikogo kapitalisty obracającego milionami. Atrybutem wiedzy jest umiejętność zrozumienia faktów i ich interpretacja. Obnoszenie się z „Financial Times” nie wystarczy.

Gdyby takie pozorne działania były skuteczne, to każdy student, który wszedł do biblioteki – powinien zostać profesorem bez zdawania egzaminów, skoro przebywa w tak mądrym miejscu. Niestety, kiedy mylimy efektywność z efektownością, mamy takie rezultaty, na jakie zasługujemy. Prawda neurolingwistów brzmi: jeżeli w kółko robisz to samo, w kółko masz te same rezultaty. Skoro zatem od początku twierdzisz, że nie znasz się na tym, to co ci da obserwacja i próba interpretowania wskaźników, których nie rozumiesz? To tak, jakby dziecko miało po kolorach stwierdzić, które substancje chemiczne są trujące, a które nieszkodliwe dla zdrowia. Czy ma to sens? Jeżeli chce się zarządzać swoim kapitałem, to należy się do tego przygotować. Jeśli nie ma czasu na długie, kilkuletnie studia, są seminaria, kursy, literatura podstawowa, fora dyskusyjne i wiele innych możliwości. Wystarczy wpisać hasło kursy finansowe w internetowej wyszukiwarce. Prawda doradców finansowych brzmi: jeśli nie jesteś przygotowany do zarobienia wielkich pieniędzy, to z pewnością je stracisz, nawet gdy je przypadkowo zarobisz. To tylko kwestia czasu.

A przecież można w łatwy sposób założyć sobie konto inwestycyjne. Polisę z funduszami inwestycyjnymi za kilka tysięcy zł. Istnieje wiele towarzystw ubezpieczeniowych posiadających polisy z funduszem inwestycyjnym. Dostępne są zarówno wewnętrzne fundusze towarzystw, jak i zewnętrzne. Można inwestować w Polsce i za granicą, w surowce, nieruchomości, spółki. Wystarczy tylko aktywnie pilnować swojego konta i dokonywać czasem transferów. Można inwestować bardziej dynamicznie i agresywnie, można też zachowawczo. Ważne jest w tym wszytkim to, że:

1. Uczymy się podejmowania decyzji finansowych.
2. Ryzykujemy mało.
3. Umiemy się zachować zarówno w trakcie hossy, jak i bessy.

Własne doświadczenie podpowiada wówczas, jak należy się zachować w różnych sytuacjach. Prawdopodobnie z kilkuletnim doświadczeniem inwestycyjnym będzie łatwiej zarządzać kapitałem, nawet dużym. A to na pewno chroni przed popełnianiem kardynalnych błędów. A tego Drogi Czytelniku ci życzę.

(dr Andrzej Fesnak, EFC. Tekst ukazał w „Gazecie Ubezpieczeniowej”, www.gu.com.pl)

Oryginalny materiał znajduje się na stronie http://the5oclockclub.co.uk/pl/bledy-finansowe-polakow-15/

BŁĘDY FINANSOWE POLAKÓW (2/5)

wkurzony-kolo

Dla tych, którzy nie czytali pierwszej części – przypomnienie. „Newsweek” nr 10 z 8 marca 2009. pisze o ofiarach Franka Sz. Polacy uczą sie ekonomii, tracąc majątek swojego życia, oszukani przez wszystkich. Ten reportaż to nie tylko symboliczny zapis zachowań i decyzji finansowych, ale też idealny podręcznik typu index inversum – elementarz błędów finansowych, których nie powinno się popełniać. Dziś kolejne błędy w decyzjach inwestycyjnych.

Błąd Nr 3 Akceptuj małe straty i duże zyski, a nie na odwrót, jak robi większość…

„Straciliśmy jedną trzecią dorobku całego życia – 200 tys….. W tydzień wyparowało nam kolejne 40 tys. Nie mam do tego sił. Postanowiliśmy z Anką wycofać z portfela wszystkie pieniądze”.

Brak strategii to jeden z podstawowych błędów. A zamiana strategii w trakcie to jak dolewanie farby olejnej do farby wodnej podczas malowania. Prawda inwestycyjna mówi o strategii „stop loss” – konieczności ograniczania strat niezależnie od tego, czy inwestuje się w jeden walor na giełdzie czy też w fundusze inwestycyjne. Przykład finansowy z reportażu był taki, index inversum – elementarz błędów finansowych, których nie powinno się popełniać. Ograniczmy się do dekalogu: najbardziej biedni bohaterowie zainwestowali ca 600 000 zł i stracili 1/3 swoich pieniędzy. Co by oznaczało zainwestowanie 600 000 zł przy strategii stop loss na poziomie 10%? Oznaczałoby, że gdy poziom aktywów spada do 540 000 zł, należy sprzedać i wyjść z instrumentu finansowego. Wówczas, aby odzyskać kapitał, wystarczają różne stopy zwrotu, zależne od czasu.

Jak widać zatem z tabelki, aby odzyskać kapitał w ciągu roku – potrzebna jest stopa zwrotu ponad 11% netto. Można powiedzieć, że jest trudna do uzyskania. Jeżeli w trosce o kapitał damy sobie 2 lata, to jesteśmy w stanie odrobić stratę zarówno za pomocą lokaty bankowej jak i obligacji.

Jednak jeśli uwzględnimy średnioroczną inflację na poziomie np. 3%, to należałoby rozwinąć kapitał do wysokości ponad 600 000 zł. Z tabelki poniżej możemy wyczytać, jak powinien się rozwijać kapitał, aby był indeksowany o współczynnik inflacji oraz na ile % należałoby zainwestować 540 000 zł, aby odrobić kapitał i zindeksować go o poziom inflacji. Jak widać jest to również możliwe za pomocą prostych instrumentów i mało ryzykownych instrumentów.

Oprócz indeksowania kapitału, ze względu na inflację, większość osób chce również zarobić. Ponieważ początkowy kapitał wynosił 600 000 zł, to 9% wzrost w ciągu roku wynosi łącznie 54 000 zł. A za kilka lat będzie odpowiednio więcej. Aby obliczyć, na ile % należy zainwestować, większość osób dodaje stopę zwrotu do stopy inflacji. Nie jest to prawidłowa metoda, choć wynik będzie dość przybliżony. Z wzoru Fishera wynika, że stopa inwestycji = stopa inflacji + stopa inwestycji + (stopa inflacji x stopa inwestycji), a zatem 12,27% rocznie.

Jeśli zatem nie byłoby utraty kapitału, to po 5 latach stan konta powinien dać 1 070 212, co po uwzględnieniu realnej siły nabywczej wynosiłoby 923 174 zł. Z kolei po dziesięciu latach konto powinno opiewać na 1,9 mln, a siła nabywcza na 1,42 mln zł.

Załóżmy, że nasi domniemani inwestorzy ograniczyliby dzięki strategii stop loss utratę kapitału do 10%. A zatem posiadają zaledwie 540 000 zł. Zobaczmy, jak musieliby inwestować, aby możliwe było zarówno odrobienie kapitału, jak i 9% zysku ponad inflację.

Jak widać, odzyskanie kapitału nie jest takie łatwe. Dopiero przy celu inwestycyjnym 10 lat stopa zwrotu zbliża się do tej, która jest potrzebna bez straty kapitału (bez straty 12,27% ze stratą 13,46%). A zatem 3 proste wnioski płyną z powyższych przeliczeń:

W przypadku dorobku życia potrzebne są rozsądek i rozwaga.

W krótkoterminowej strategii działania małe są szanse na szybkie odzyskanie kapitału – potrzebny jest co najmniej średnioterminowy horyzont inwestycyjny.

Strategia stop loss powinna być raczej konserwatywna, np. na poziomie 5%, a nie 10%.

Przy utracie 30 000 zł do odrobienia kapitału z zyskiem w ciągu roku potrzeba inwestycji ze stopą zwrotu 6,56%, podczas gdy przy utracie 60 000 zł odzyskanie kapitału z zyskiem wymaga inwestycji na 24,74%. Przy mniejszej stracie również skraca się horyzont inwestycyjny, stopy zwrotu są blisko siebie już po 5 latach (bez utraty kapitału 12,27, a przy stracie tylko 30 000 zł stopa zwrotu wynosi 13,43%).

Nasi bohaterowie reportażu pozwolili jednak na spadek wartości jednostek uczestnictwa o 54,81%. Czy jest to wina rynku, doradców – czy raczej ich samych?

Zapewne znajdziesz odpowiedź Czytelniku.

dr Andrzej Fesnak, EFC

(Tekst ukazał się w Gazecie Ubezpieczeniowej, www.gu.com.pl)

Oryginalny materiał znajduje się na stronie http://the5oclockclub.co.uk/pl/bledy-finansowe-polakow-25/

JEŚLI SIĘ NIE ROZWIJAMY – UMIERAMY. ROZMOWA Z BODO SCHÄFEREM

Bodo-Schaefer_neu

Rozmowa z Bodo Schäferem o edukacji finansowej, rozwoju osobistym i roli mentora

Andrzej Fesnak: – Bodo Schäfer to nazwisko znane na całym świecie, marka sama w sobie. Jesteś podziwiany przez miliony ludzi. I zapewne wszyscy zadają Ci to samo pytanie, które słyszałeś już tysiące razy: Czy rzeczywiście każdy może – tak jak Bodo Schäfer – zostać milionerem?

Bodo Schäfer: – Rzeczywiście słyszałem to pytanie w każdym zakątku świata, w którym byłem. Najśmieszniejsze są tu 2 rzeczy.

Pierwsza to taka, że wszyscy zawsze się powołują na wyjątkową sytuację w swoim własnym kraju. Ekonomia jest inna, społeczeństwo jest specyficzne, właśnie jest kryzys albo zastój w gospodarce. Zawsze jest jakaś zewnętrzna okoliczność utrudniająca działanie. I każdy uważa, że właśnie z tego powodu jest w wyjątkowej sytuacji. A druga śmieszna rzecz jest taka, że to, czy będzie ktoś milionerem czy nie – zależy tylko i wyłącznie od niego. Od tego, jakich dokonuje wyborów, jakie podejmuje decyzje, czyli generalnie od tego, co w swoim życiu robi.
Tak też to opisuję w mojej książce.

W dzisiejszych czasach trudno jest znaleźć autorytet. Szczególnie my Polacy nie lubimy żadnych albo przeciwstawiamy jedne drugim. Z jakiego powodu mentor ma być ważny? Co szczególnego jest w tej relacji pomiędzy mentorem a uczniem w czasach, kiedy „wszyscy wiedzą lepiej”?

Wszystko możesz zrobić sam. Tylko trwa to dłużej. Siedzisz w łódce i możesz sam wiosłować. Mentor jest jak motor, ułatwia i przyśpiesza. Dlaczego student potrzebuje promotora, aby napisać pracę? Promotor ma więcej doświadczenia i wie, o co chodzi. Potrafi to wytłumaczyć i uzasadnić. W finansach osobistych wcale nie jest inaczej. Mentorem jest ktoś, kto ma doświadczenie. Te same problemy przerobił i rozwiązał o wiele wcześniej. Walczył ze swoimi emocjami, był w różnych sytuacjach i rozwiązywał problemy finansowe. Przeszedł określoną drogę rozwoju. Dlatego mentor może poprowadzić bezpiecznie do celu, ustrzec przed błędami. Mój mentor w trakcie pierwszego spotkania zadał mi pytania, które mnie poruszyły, otworzyły oczy i zmieniły moje myślenie. Przez 10 lat świadomego życia nie wpadłem na takie pytania, na które on zużył zaledwie 5 minut. Widzisz różnicę w czasie? To właśnie potrafi zrobić mentor w rozwoju osobistym.

Jaką rolę odgrywa edukacja finansowa? Czy nie jest przypadkiem zbyteczna? Bogatym można zostać przecież po wygraniu w lotto albo po uzyskaniu spadku. Czy edukacja finansowa to rzeczywiście warunek do zdobycia zamożności?

Masz rację, że pieniądze można zdobyć na różne sposoby. Nawet przez przypadek. Ale czy to oznacza, że uda się je zatrzymać? Większość tych, którzy zdobyli je tak łatwo, nie podołała sztuce zarządzania pieniędzmi. Są dziesiątki przykładów osób, które łatwo zdobyły majątek i szybko swoje wygrane albo spadki straciły. Po prostu nie mieli wiedzy i umiejętności, jak się tymi pieniędzmi posługiwać. Edukacja finansowa należy do składowych rozwoju osobistego. Jeżeli się nie rozwijamy – umieramy. Kiedy pojawia się problem – zawsze zadaję sobie pytanie: co jest większe, problem czy Bodo? Nie ma zbyt dużych problemów do rozwiązania. Są tylko za małe osobowości, aby się z tym problemem zmierzyć.

Jeśli osobowość jest za mała – problem jest nierozwiązany. Umiera jakaś możliwość, jakaś część nas samych. Jeśli mamy odpowiednie kompetencje, wzrasta pole wyboru i możliwości.

Na czym polega problem, że tylko niektórzy zostają milionerami. Co ludzie robią, a czego nie powinni, i czego nie robią, a robić powinni, aby być milionerami?

Problem jest dokładnie taki, jak go opisałeś. Jeśli nie robią tego, co prowadzi do bycia milionerem – to nim nie zostaną. A jeżeli jeszcze robią to wszystko, co im w tym przeszkadza – to sami sobie utrudniają tę szansę. W książce wyraźnie to opisałem. Droga jest prosta.

Należy zawsze oszczędzać jakąś część własnych pieniędzy. Z każdego wzrostu (podwyżki, dodatkowych prowizji, nagród etc.) powinni zawsze odkładać połowę. Należy stworzyć osłonę finansową – półroczne dochody, i dopiero wtedy zacząć inwestować. Pilnując tych zasad, mogą zostać milionerami, to tylko kwestia czasu – sami mogą ustalić, czy chcą być milionerem za 10 czy 20 lat. Ja namawiam do tego, aby było to za 7 lat.

Jakie są 3 najważniejsze błędy w budowaniu zamożności?

Można je sprowadzić do jednego. Po prostu ludzie nie budują w ogóle zamożności. Nie robią planów, nie oszczędzają i nie inwestują. Gdy nie siejesz trawy, nie możesz cieszyć się ładnym trawnikiem. Tak samo jest z pieniędzmi. Nie będziesz cieszyć się milionem, jeżeli nie zasiewasz niczego, aby ten milion urósł. Wiele jest przecież analogii w życiu i zarządzaniu finansami osobistymi. Jeżeli nigdy nie ćwiczysz – skąd masz mieć kondycję? Jeśli chcesz przebiec jutro maraton – nie wystarczy, że dziś potruchtasz 5 min. Potrzebujesz wcześniej treningu. Podobnie jest z finansami osobistymi. Jeżeli chcesz być zamożny, chcesz być milionerem w 7 lat – musisz działać w tym kierunku. A to znaczy, że odpowiednio zarządzasz tym, co zarabiasz. Nie dlatego zostajesz milionerem, że dużo zarabiasz, ale dlatego, że dużo zarobionych pieniędzy zatrzymujesz. Jeżeli tego nawyku nie ma, to powstaje bardzo ciekawe zjawisko. To, co nazywamy niezbędnymi wydatkami, w ciągu miesiąca urośnie do aktualnego poziomu zarobków. I nie ma znaczenia, czy są to tysiące czy dziesiątki tysięcy.

Wiele osób myśli, że niezależność finansowa pojawi się sama z siebie. Czy można być niezależnym finansowo bez planowania i pracy nad tym?

To bardzo błędne przekonanie. Podstawą są plany. Przecież nie możesz osiągnąć tego, czego nie chcesz osiągnąć. Aby być niezależnym finansowo, trzeba się napracować. Potrzebny jest plan finansowej osłony, plan finansowego bezpieczeństwa i dopiero wtedy można zacząć budować plan niezależności finansowej. To wymaga czasu, dyscypliny, planowania i wytrwałości. Nie wszyscy tak potrafią.

Jako doradca finansowy powtarzam zawsze: każdy ma prawo tracić własne pieniądze w sposób, który uzna za właściwy, i w tempie, które przyjmie za dogodne. Czyli większości ludzi nie brakuje umiejętności zarabiania. To, czego brakuje, to umiejętność posługiwania się pieniędzmi, czyli umiejętność zatrzymywania ich przy sobie. Jak ważny jest plan zbudowania zamożności i niezależności finansowej?

Myślę, że absolutnie masz rację. Jak już wspominałem wcześniej, istnieje kolejność w działaniach. Pierwszym elementem jest plan osłony finansowej. To półroczne zarobki odłożone w bezpieczny sposób, dostępne w każdej chwili. A zatem gotówka w banku lub obligacje państwowe, które można w każdej chwili łatwo spieniężyć. Kiedy element osłony jest zrealizowany, budujemy plan bezpieczeństwa finansowego. To pieniądze, których nie możesz ruszać. Będą potrzebne do budowania wolności finansowej. Wolność finansową osiągniesz wtedy, gdy możesz opłacać z odsetek raty kredytowe za wszystko to, czego potrzebujesz. Wówczas stać się na wszystko, a ty nie musisz się martwić, jak to sfinansować. Wolność finansowa to przede wszystkim wolność wyboru. Wybierasz to, na co masz ochotę, i zawsze masz sposób finansowania tego – co wybrałeś.

Mentorzy wiedzą, że istnieją tylko dwa rodzaje ludzi, którzy mają problemy z pieniędzmi – ci, co mają pieniądze, i ci, co nie mają pieniędzy. Są tacy, którzy zawsze mieli pieniądze i zbudowali zamożność. Są też tacy, którzy najpierw zaliczyli bankructwo, a później podnieśli się z popiołów – stanęli na nogach, zbudowali fortunę. Których ludzi cenisz bardziej?

Wiesz dobrze, że moja historia była właśnie taka, że zacząłem od bankructwa w wieku 26 lat.
Poza tym byłem bardzo gruby. Dzięki mojemu mentorowi znalazłem inną drogę działania. Ci, którzy potrafią wstać na nowo, podnieść się, odbudować po stracie, zawsze zasługują na ogromny szacunek. To osobowości, które pokazują, że można zrealizować plany. Żaden problem nie jest w stanie ich zniszczyć. Mają silniejszą osobowość niż kłopoty. To cenię w ludziach najbardziej, gdy ich rozwój interpersonalny
pozwala przezwyciężać trudności.

Czego życzysz Czytelnikom „Gazety Ubezpieczeniowej”?*

Firma Invest Success, która mnie tu zaprosiła, ma ważne motto: Your learning Partner. Życzę właśnie tego, aby Czytelnicy uczyli się, rozwijali, kształcili nadal. Nie ma zamożności bez rozwoju interpersonalnego. Życzę, aby czytali dużo książek, powinni czytać 1 tygodniowo. Życzę, aby czytali czasopisma – „Gazetę Ubezpieczeniową”, to branżowe pismo, więc pomoże w zdobywaniu zamożności. Życzę, aby otaczali się mądrymi ludźmi, którzy inspirują i porywają za sobą. Takich ludzi nazywam orłami. Życzę, aby unikali kaczek – tego typu ludzi, którzy zakwaczą ich wyrzutami, zarzutami, usprawiedliwieniami, wymówkami i tysiącem innych problemów. I na koniec życzę, aby działali. Action not perfection. Lepiej działać, popełniać błędy i je korygować niż perfekcyjnie czekać, szlifując w myślach swoje idee.

A co można życzyć milionerowi oprócz zdrowia i szczęścia? Masz wszytko to, o czym większość ludzi może tylko marzyć. Co Cię motywuje? Nie potrzebujesz już zarabiać, nie musisz prowadzić konferencji ani szkolić. Czym motywuje się Międzynarodowa Gwiazda?

Dlaczego grają Rolling Stones i komponują? Przecież też nie muszą. Życie to także dawanie. Brałem wcześniej od innych, teraz chętnie się dzielę. Właśnie pomaganie innym, coaching, wspieranie, mentoring w drodze rozwoju to działania, które lubię. To przynosi mi satysfakcję.

Dziękuję Ci za to, że znowu odwiedziłeś nasz kraj, dziękuję Ci za rozmowę i życzę wytrwałości w finansowym edukowaniu ludzi.

dr Andrzej Fesnak, EFC ®

* Wywiad ukazał się w Gazecie Ubezpieczeniowej www.gu.com.pl 

Oryginalny materiał znajduje się na stronie http://the5oclockclub.co.uk/pl/jesli-sie-nie-rozwijamy-umieramy-rozmowa-z-bodo-schaferem/

KŁODA, CZY KAJAK, CZYLI O FINANSOWYCH WYBORACH

 

facebook-ad31

Czy widziałeś kiedyś kłodę drzewa wyniesioną na brzeg? Czym różni się od kajaka? Tej samej wielkości, też drewno. Kajak jednak osiąga swój cel podróży, a kłoda drewna płynie z nurtem, dryfuje i w końcu ląduje na przypadkowym brzegu. Jaki to ma związek z planowaniem finansowym?
Czy finanse są realistyczne czy metafizyczne?
Specjaliści od psychologii i marketingu od dawna wiedzą, że zwierzę o nazwie homo sapiens złożone jest z podwójnej natury tej racjonalnej i tej emocjonalnej. Dlatego nie kupujemy detergentów i chemicznego mydła tylko zapach wiosny we własnym łóżku i własnej szafie. Nie kupujemy wody z enzymami i zagęszczonym dosłodzonym i doaromatyzowanym ekstraktem z tłoczonych pomarańczy tylko słońce i smak Hiszpanii w domu na śniadanie.

A jak jest w sferze finansowej?
Najłatwiej jest żyć od przypadku do przypadku uprawiając finansowe nomadztwo. Jak pamiętamy plemiona północnoafrykańskie – zwłaszcza Tauregowie włóczą się po Maghrebie nazywając siebie wolnymi ludźmi. W ich przekonaniu potrzebne jest tylko to, co można unieść na koniu, a obozy rozbijają tam gdzie chcą. Ich koncepcja świata jest racjonalnym przykładem tego co Erich Fromm nazwał jako „być”. Racjonalnym dlatego, że trudno się u nich dopatrzeć utracjuszowskiego zachowania, znanego w kręgach kultur europejskich. Nie upijają się bowiem i nie przegrywają majątków w kasynach.

Współczesny Europejczyk tęskni za powiewem wolności. Poddany jednak marketingowemu praniu mózgu zamienił bezdroża Sahelu na długie i kręte ścieżki galerii handlowych. I tu się zaczyna problem nomadztwa finansowego. Współczesny Europejczyk wierzy bowiem, że wolność manifestuje się posiadaniem rzeczy. A zatem raczej myśli o tym, co Fromm nazywa „mieć”. Jego „być” nie oznacza nic innego jak wydawanie pieniędzy pod wpływem emocji. Z pewnością żaden Europejczyk nie jest w stanie zabrać się ze wszystkim, co mu potrzebne jednym samochodem, o grzebiecie konia nie wspominając.

Czasem kłoda dopłynie do brzegu, który się jej „podoba”.

Ale nie wie jak wyglądają inne, bo tam nie może popłynąć. I zapewne wolałbyś siedzieć w kajaku a nie okrakiem na kłodzie. Ale wolałbyś tylko „krajoznawczo” a nie „finansowo”. Płynąc rzeką wybrałbyś kajak. Ale płynąc w rzece życia w 95% wybierasz kłodę. Nie sterujesz, nie planujesz, płynie tam – dokąd poniesie nurt życia. Niektórzy trafią na brzeg, który im się podoba. Ale większość będzie musiała polubić jednak ten brzeg, na który zadryfowali. Nie będzie w stanie go opuścić. I swoją frustrację z pracy, życia, relacji z ludźmi będzie leczyć w gościnnych podwojach galerii handlowych. Zwłaszcza na promocjach, bo wtedy pojawia się dodatkowy czynnik emocjonalny znany z polowania. Ustrzeliłem zwierzynę – dorwałem towar. A przecież jestem tego warty, jesteś tego warta aby kupić coś nowego. Zwłaszcza, że zmienia się sezon, wchodzą nowe modne kolory. I nie ważne, że szafa pęka w szwach – i tak nie masz co na siebie włożyć, prawda?

Reklama uczy, jeśli ktoś tego chce.

Mnie najwięcej nauczyła krótka reklama: Kraków to stan umysłu. Nie ma nic przeciwko Krakowowi, kocham to miasto jak każdy Polak, jak każdy Anglik kocha Cambridge i każdy Francuz Carcasonne. Ale jeżeli miasto może być twoim stanem umysłu, to twoje własne życie tym bardziej. Jeżeli chcesz aby tak było, musisz dokonać pewnej przemiany. I nie musisz jechać do Krakowa, choć ten zawsze warto odwiedzić, tak jak zawsze warto wpaść do Londynu choćby na parę łyków lagera czy stauta. Musisz opanować finanse. Z jakiego powodu akurat finanse a nie np. wystąpienia publiczne i przemawianie do ludzi czy np. język angielski? Tu właśnie zaczyna się metafizyka finansów.
Odwołam się znowu do podwójnej natury człowieka. Był czas, kiedy w życiu pomagały duchy przodków, święte miejsca, czy totemy. Widziałem wiele totemów w różnych muzeach i na targach całego świata. Ale nigdy nie znalazłem takiego, który zapłacił za moje rachunki w sklepie, czynsz, prąd, szkołę czy wakacje. I tobie pewnie też się nie uda, to musisz zrobić sam.
Co zatem daje totem? Siłę ducha, wiarę w siebie. A to zmienia działanie. Pozwala ustalić cel i osiągnąć go.

Jeżeli kontrolujesz finanse czujesz władzę nad światem, a świat staje się usłużny wobec ciebie.

Nieważne czy wejdziesz do Harrodsa w Londynie czy do KaDeWe w Berlinie. Jeśli byś nawet dukał coś w narzeczu nheengatu czy ashanti, ale pokazał walizkę pieniędzy – znajdzie się ktoś, kto cię obsłuży. To samo zdarzy się w Amsterdamie, gdy pójdziesz do handlarza diamentami. Pieniądze nie dadzą ci szczęścia w żadnym z tych miejsc, ale stworzą zawsze większe pole wyboru.
Możesz nie robić nic, i dryfować jak popadnie dalej. Gdybyś na kłodzie drewna miał wiosła byłoby łatwiej, gdyby kłoda była kajakiem też byłoby lepiej. Jeszcze lepiej gdyby miała żagle lub motor i ster. A gdybyś zatrudnił kapitana ten dowiózłby cię do celu z łatwością. Jedynym kapitanem, który dowiezie cię do finansowej wolności jest twój umysł, Twój Stan Umysłu. TSU musi poznać reguły nawigacji w świecie finansów, oraz jak chronić się przed prądem inflacji, mieliznami kredytów i burzami ekonomicznych zmian.

Płynąć czy dryfować?

Wśród absolwentów seminariów są osoby, które osiągnęły zamożność, niezależność finansową, wolność finansową, są milionerzy. Są też tacy, którzy stworzyli solidne podstawy egzystencji a wolność finansowa to kwestia czasu, to ich upragniony brzeg, do którego płyną.
Ale o wiele prościej jest „przenomadzić” się finansowo przez życie. Łatwiej jest gromadzić przedmioty, które dają poczucie wolności. Jesteś tego warty, aby zrobić wokół siebie wielki magazyn rzeczy, na których zarobili inni? Poznasz ich wartość i sens przy kolejnej przeprowadzce.
Nie martw się. Don’t worry be happy! Nie musisz nic robić. Jak mawiał światowej sławy autorytet Edwar Deming – nie trzeba się zmieniać, przetrwanie nie jest obowiązkowe.

dr Andrzej Fesnak, EFC. Autor jest trenerem na Seminarium z Planowania Finansów Osobistych w Londynie.

Tekst został napisany dla http://the5oclockclub.co.uk
Oryginał znajduje się na stronie:
http://the5oclockclub.co.uk/pl/kloda-czy-kajak-czyli-o-finansowych-wyborach/

KŁODA, CZY KAJAK, CZYLI O FINANSOWYCH WYBORACH

Czy widziałeś kiedyś kłodę drzewa wyniesioną na brzeg? Czym różni się od kajaka? Tej samej wielkości, też drewno. Kajak jednak osiąga swój cel podróży, a kłoda drewna płynie z nurtem, dryfuje i w końcu ląduje na przypadkowym brzegu. Jaki to ma związek z planowaniem finansowym?

Czy finanse są realistyczne czy metafizyczne?

Specjaliści od psychologii i marketingu od dawna wiedzą, że zwierzę o nazwie homo sapiens złożone jest z podwójnej natury tej racjonalnej i tej emocjonalnej. Dlatego nie kupujemy detergentów i chemicznego mydła tylko zapach wiosny we własnym łóżku i własnej szafie. Nie kupujemy wody z enzymami i zagęszczonym dosłodzonym i doaromatyzowanym ekstraktem z tłoczonych pomarańczy tylko słońce i smak Hiszpanii w domu na śniadanie.

A jak jest w sferze finansowej?

Najłatwiej jest żyć od przypadku do przypadku uprawiając finansowe nomadztwo. Jak pamiętamy plemiona północnoafrykańskie – zwłaszcza Tauregowie włóczą się po Maghrebie nazywając siebie wolnymi ludźmi. W ich przekonaniu potrzebne jest tylko to, co można unieść na koniu, a obozy rozbijają tam gdzie chcą. Ich koncepcja świata jest racjonalnym przykładem tego co Erich Fromm nazwał jako „być”. Racjonalnym dlatego, że trudno się u nich dopatrzeć utracjuszowskiego zachowania, znanego w kręgach kultur europejskich. Nie upijają się bowiem i nie przegrywają majątków w kasynach.
Współczesny Europejczyk tęskni za powiewem wolności. Poddany jednak marketingowemu praniu mózgu zamienił bezdroża Sahelu na długie i kręte ścieżki galerii handlowych. I tu się zaczyna problem nomadztwa finansowego. Współczesny Europejczyk wierzy bowiem, że wolność manifestuje się posiadaniem rzeczy. A zatem raczej myśli o tym, co Fromm nazywa „mieć”. Jego „być” nie oznacza nic innego jak wydawanie pieniędzy pod wpływem emocji. Z pewnością żaden Europejczyk nie jest w stanie zabrać się ze wszystkim, co mu potrzebne jednym samochodem, o grzebiecie konia nie wspominając.
Czasem kłoda dopłynie do brzegu, który się jej „podoba”. Ale nie wie jak wyglądają inne, bo tam nie może popłynąć. I zapewne wolałbyś siedzieć w kajaku a nie okrakiem na kłodzie. Ale wolałbyś tylko „krajoznawczo” a nie „finansowo”. Płynąc rzeką wybrałbyś kajak. Ale płynąc w rzece życia w 95% wybierasz kłodę. Nie sterujesz, nie planujesz, płynie tam – dokąd poniesie nurt życia. Niektórzy trafią na brzeg, który im się podoba. Ale większość będzie musiała polubić jednak ten brzeg, na który zadryfowali. Nie będzie w stanie go opuścić. I swoją frustrację z pracy, życia, relacji z ludźmi będzie leczyć w gościnnych podwojach galerii handlowych. Zwłaszcza na promocjach, bo wtedy pojawia się dodatkowy czynnik emocjonalny znany z polowania. Ustrzeliłem zwierzynę – dorwałem towar. A przecież jestem tego warty, jesteś tego warta aby kupić coś nowego. Zwłaszcza, że zmienia się sezon, wchodzą nowe modne kolory. I nie ważne, że szafa pęka w szwach – i tak nie masz co na siebie włożyć, prawda?
Reklama uczy, jeśli ktoś tego chce. Mnie najwięcej nauczyła krótka reklama: Kraków to stan umysłu. Nie ma nic przeciwko Krakowowi, kocham to miasto jak każdy Polak, jak każdy Anglik kocha Cambridge i każdy Francuz Carcasonne.

Ale jeżeli miasto może być twoim stanem umysłu, to twoje własne życie tym bardziej.

Jeżeli chcesz aby tak było, musisz dokonać pewnej przemiany. I nie musisz jechać do Krakowa, choć ten zawsze warto odwiedzić, tak jak zawsze warto wpaść do Londynu choćby na parę łyków lagera czy stauta. Musisz opanować finanse. Z jakiego powodu akurat finanse a nie np. wystąpienia publiczne i przemawianie do ludzi czy np. język angielski? Tu właśnie zaczyna się metafizyka finansów.
Odwołam się znowu do podwójnej natury człowieka. Był czas, kiedy w życiu pomagały duchy przodków, święte miejsca, czy totemy. Widziałem wiele totemów w różnych muzeach i na targach całego świata. Ale nigdy nie znalazłem takiego, który zapłacił za moje rachunki w sklepie, czynsz, prąd, szkołę czy wakacje. I tobie pewnie też się nie uda, to musisz zrobić sam.
Co zatem daje totem? Siłę ducha, wiarę w siebie. A to zmienia działanie. Pozwala ustalić cel i osiągnąć go. Jeżeli kontrolujesz finanse czujesz władzę nad światem, a świat staje się usłużny wobec ciebie. Nieważne czy wejdziesz do Harrodsa w Londynie czy do KaDeWe w Berlinie. Jeśli byś nawet dukał coś w narzeczu nheengatu czy ashanti, ale pokazał walizkę pieniędzy – znajdzie się ktoś, kto cię obsłuży. To samo zdarzy się w Amsterdamie, gdy pójdziesz do handlarza diamentami. Pieniądze nie dadzą ci szczęścia w żadnym z tych miejsc, ale stworzą zawsze większe pole wyboru.
Możesz nie robić nic, i dryfować jak popadnie dalej. Gdybyś na kłodzie drewna miał wiosła byłoby łatwiej, gdyby kłoda była kajakiem też byłoby lepiej. Jeszcze lepiej gdyby miała żagle lub motor i ster. A gdybyś zatrudnił kapitana ten dowiózłby cię do celu z łatwością. Jedynym kapitanem, który dowiezie cię do finansowej wolności jest twój umysł, Twój Stan Umysłu. TSU musi poznać reguły nawigacji w świecie finansów, oraz jak chronić się przed prądem inflacji, mieliznami kredytów i burzami ekonomicznych zmian.

Płynąć czy dryfować?

Wśród absolwentów seminariów są osoby, które osiągnęły zamożność, niezależność finansową, wolność finansową, są milionerzy. Są też tacy, którzy stworzyli solidne podstawy egzystencji a wolność finansowa to kwestia czasu, to ich upragniony brzeg, do którego płyną.
Ale o wiele prościej jest „przenomadzić” się finansowo przez życie. Łatwiej jest gromadzić przedmioty, które dają poczucie wolności. Jesteś tego warty, aby zrobić wokół siebie wielki magazyn rzeczy, na których zarobili inni? Poznasz ich wartość i sens przy kolejnej przeprowadzce.
Nie martw się. Don’t worry be happy! Nie musisz nic robić. Jak mawiał światowej sławy autorytet Edwar Deming – nie trzeba się zmieniać, przetrwanie nie jest obowiązkowe.

Tekst napisany dla www.polesintheuk.co.uk

Reportaż z Gali EuroCash, 8-10 listopad II zjazd Liderów

II Ogólnopolski zjazd Liderów Oficjalnych Klubów Eurocash.

Tylko dla nowych i już licencjonowanych Liderów Klubów EUROCASH!
Podczas szkolenia zostaną poruszone następujące tematy:
– intensywne warsztaty trenerskie – jak prowadzić zajęcia z użyciem gry
– omówienie merytoryczne zajęć – cykl 26 lekcji
– mój klub jak moja firma – pozyskiwanie klientów, budowanie relacji, sprzedaż

Zajęcia prowadzone są przez cały nasz zespół – twórców, koordynatorów oraz ekspertów

Warunkiem uczestnictwa w szkoleniu jest opłacenie jednej z dwóch rodzajów licencji lub zostanie trenerem licencjonowanego Klubu oraz opłaty za szkolenie 250zł – lider Klubu, 350zł trener. Zgłoszenia wraz z potwierdzeniem płatności przyjmujemy do 20 października.

Zobacz zdjęcia z poprzedniego zjazdu:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.505563989578876.1073741837.387696471365629&type=3

Aby poznać szczegóły współpracy z nami zapraszamy do grupy:
https://www.facebook.com/groups/1478724305702665/
dział PLIK

Zastanawiasz się czy Klub Eurocash to coś dla Ciebie?

Skontaktuj się z Magdalena Balcerzak, która udzieli Ci wszelkich informacji
tel. 787 793 425 e-mail: magdalena.balcerzak@eurocash.edu.pl

Podczas szkolenia odbierzesz wszystkie swoje materiały potrzebne Ci do prowadzenia Klubu.

sprawdź gdzie można już regularnie grać w EUROCASH
www.klubeurocash.edu.pl

2014-11-08 19.59.28 2014-11-08 20.01.03 2014-11-08 20.05.33 2014-11-08 20.37.22 2014-11-08 20.37.31 2014-11-08 20.48.31

 

Oryginały znajdują się na:

opis wydarzenia: https://www.facebook.com/events/1469497403330210/

zdjęcia: https://drive.google.com/open?id=0B0PJc5_6WcvgcEgyQTd4YURLUUE&authuser=0

zdjęci sdruga część: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.538089166326358.1073741838.387696471365629&type=3